Stilić wierzy w sukces Lecha

admin, 14.05.2010 , kategoria: Lech Poznań

Semir Stilić przed środowym treningiem robił zakupy w sklepie Kolejorza. Wybierał koszulki i gadżety Lecha razem ze swoim ojcem, który specjalnie przyjechał z Bośni na ostatni mecz sezonu. – Nie mogę wrócić do domu z pustymi rękami – mówił reżyser Kolejorza.

- Dobrze, że tata przyjechał, bo zawsze, gdy jest w Poznaniu, przynosi Lechowi szczęście. Tak było, gdy w poprzednim sezonie graliśmy w europejskich pucharach. Był na meczu z Grasshopper i wygraliśmy go 6:0. W tych rozgrywkach, gdy jesienią nam nie szło, też mnie odwiedził. Było to przed meczem z Wisłą, który wygraliśmy 1:0. Od tego momentu rozpoczęliśmy pościg za liderami – zdradził nam pomocnik.

Semir, tak jak wszyscy lechici, tryskał wczoraj humorem. – Jesteśmy szczęśliwi, że umiemy grać i wygrywać takie mecze. To był prawdziwy horror, ale ludzie uwielbiają takie sytuacje i dla nich przychodzą na stadiony. Ale nie wszystko jest jeszcze rozstrzygnięte. Musimy w sobotę też grać do końca. Dopiero jak pokonamy Zagłębie, będziemy mogli powiedzieć, że jesteśmy mistrzami – dodał Bośniak.

- Na razie jeszcze nic nie wygraliśmy. Najważniejszy mecz dopiero przed nami. Wiadomo, że będzie to niezwykły pojedynek, bo może dać Lechowi wielki sukces, dlatego piłkarze potrzebują spokoju, by odpowiednio się do niego przygotować – podkreśla z kolei trener Jacek Zieliński, który ogłosił, że najbliższe treningi będą zamknięte dla kibiców i przedstawicieli mediów.

- Chcemy się jak najlepiej przygotować do tego spotkania. Po sobotnim meczu będzie okazja do świętowania. Wierzę, że w tym roku przeżywać będę dwie mistrzowskie fety, bo mój Żeleżnicar Sarajewo też ma olbrzymie szanse na tytuł i gdy wrócę do domu na wakacje, na pewno odwiedzę byłych kolegów – dodaje Semir.

- Przez całą rundę mozolnie odrabialiśmy osiem punktów straty do Wisły. Wreszcie mamy lidera i punkt przewagi nad Wisłą – powiedział Grzegorz Wojtkowiak. Teraz to my rozdajemy karty i wszystko zależy wyłącznie od nas. Musimy tylko w meczu z Zagłębiem Lubin potwierdzić naszą dobrą w tej rundzie dyspozycję – dodał reprezentant Polski.

Wojtkowiak zdradził, że w trakcie meczu z Ruchem poznaniacy nie znali wyniku derbowego spotkania z Krakowa. – Wiedzieliśmy jedno, że musimy wygrać w Chorzowie, by liczyć się w walce o mistrzostwo. Koncentrowaliśmy się tylko na swojej grze. Nie mieliśmy pojęcia, co dzieje się w Krakowie. O wyniku dowiedzieliśmy się tuż po zakończeniu naszego meczu. Nie ukrywam, że nas bardzo ucieszył – przyznał defensor nowego lidera.

Komentowanie zabronione.